Jaka jest różnica pomiędzy hostelem a hotelem? Hostel jest lepszy o $. Gość zaoszczędzi dolara, ale też i właściciel go zarobi. Po prostu biznesowy ideał.
Grupa Australijczyków podchodziła do wigilijnego barszczu z uszkami jak pies do jeża. Ciemnoczerwony, prawie brązowy. Goście z antypodów, mimo że bywali w świecie, jeszcze nigdy takiej zupy nie widzieli. Ale gdy zjedli, bardzo im smakowała. Na deser w hostelu Flamingo w Krakowie dostali ciasto domowej roboty. W jakimś tam Marriotcie nigdy by ich to nie spotkało. W hostelu wszystko jest możliwe.
Tak jak w warszawskim Oki-Doki. Nigdy nie wiadomo, do jakiego pokoju się trafi. Może do tego w sterylnej bieli z kutymi metalowymi łóżkami, nazwanego Domem Dziewicy? A może do Domu Morskiego Cienia? Domu Aniołów? Każdy z trzydziestu pokoi zaprojektowany jest inaczej, przez innego projektanta. Do tego nastrojowy bar z polskim piwem, bawialnia dla dzieci, pralnia, wypożyczalnia rowerów i sklepik z pamiątkami z Warszawy. Backpackersi [od angielskiego backpack - plecak] są zachwyceni. - To bombowy hostel, niezwykle oryginalny, jeszcze w takim nie nocowałem - mówi Mike Foster z Tampy na Florydzie. Jest jednym z pół miliona turystów, którzy głosowali w konkursie portalu hostelworld.com na najlepszy hostel na świecie w 2006 roku. Wśród 15 tysięcy hosteli z całego globu Oki-Doki zajął dziesiąte miejsce. Jeszcze wyżej, na czwartym miejscu, znalazł się działający tuż przy krakowskim rynku Mama’s Hostel.
W tej chwili w Polsce działa około 120 hosteli, z czego prawie setka w Krakowie. W Warszawie jest ich kilkanaście, po kilka w Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu. Niemal wszystkie powstały w ciągu ostatnich kilku lat. Ojcem nowego polskiego biznesu jest Amerykanin Nathan Gendreau. Niegdyś był typowym backpackerem - beztroskim turystą, który jeździ po świecie, imając się dorywczych zajęć. Gdy w 2003 roku odwiedził znajomych w Krakowie, stwierdził, że w Polsce brakuje miejsca dla niezamożnych, młodych wędrowców. I został. Tuż przy Wawelu założył Nathan’s Villa, pierwszy w Polsce hostel dla backpackersów. Po miesiącu interes zaczął przynosić zyski.
Błyskawiczny wzrost liczby hosteli ma oczywisty związek z boomem turystycznym. W ubiegłym roku do Polski przyjechało 15,7 mln turystów, w tym roku szacuje się, że będzie ich już grubo ponad 16 mln. Większość przyjeżdża do dużych miast, więc Kraków czy Warszawa muszą przygotować się na przyjęcie ogromnej liczby przybyszy, w tym coraz liczniejszych backpackersów. Do zakładania hosteli biorą się zatem różni ludzie. I tacy, którzy sami wędrowali po świecie, a dziś traktują prowadzenie hostelu jako przynoszące dochód hobby, i typowi drobni przedsiębiorcy, dla których hostel jest wyłącznie maszynką do robienia pieniędzy.
Jedni i drudzy na początek inwestują zazwyczaj ok. 100 tys. zł w remont i wyposażenie niedużego hostelu. Gospodarze hosteli twierdzą, że inwestycja zwraca się w niespełna rok - rzecz nie do pomyślenia w większości innych branż. Przez jeden krakowski hostel średniej wielkości przewija się w sezonie od 200 do 300 osób tygodniowo. Typowa cena noclegu wynosi tu 40-50 zł od osoby. Niespełna połowa tej kwoty pokrywa koszty, reszta jest dla właściciela. A skoro nie jest drogo, często wszystkie pokoje są zajęte. Tym bardziej że hostele lokują się najczęściej w kamienicach na starym mieście - to zaś atut nie do przecenienia.
Turyści trafiają do hosteli głównie dzięki reklamie internetowej, bo sieć jest podstawowym źródłem informacji dla backpackersów z różnych stron świata. Rekomendacja wystawiona hostelowi na którejś ze stron dla backpackersów przez jednego z nich jest skuteczniejsza niż wszelkie reklamy. A na dodatek nic nie kosztuje. Właściciele hosteli wymyślają też przeróżne, czasem dziwaczne nazwy, by przyciągnąć wędrowców: Akuku, Bling-Bling, Frolic Goats, Elephant On The Moon, Good-Bye Lenin. Gdy Łucja Mikołajczuk załatwia sprawy na mieście i wymienia nazwę Oki-Doki, urzędnicy uśmiechają się szeroko. Wywołać uśmiech - o to właśnie w tym biznesie chodzi. Hostel ma się kojarzyć z czymś optymistycznym. Bo i backpackersi to urodzeni optymiści. Nic im nigdy nie dolega, wszystko smakuje, godzinami opowiadają dowcipy i lubią długie rozmowy z właśnie poznanymi turystami. - Można się nasłuchać tylu opowieści, że telewizja jest niepotrzebna. Czasem jest naprawdę bardzo wesoło - rozmarza się Jan Gajewski, szef hostelu Rynek 7 w Krakowie.
Tomasz Rożek Newsweek Polska
Hura optymizm udzielił sie piszącemu
22.05.2007 11:48
Optymistą nie można wierzyć, wysmarowani uryną będą twierdzić, że noszą na sobie zapach fijołków. Tak jest z krakowskimi hostelami. Jeśli pan pisze, że właściciel R7 Gajewski rozmarzył się to dokładnie oznacza to, że się rozmarzył. W warstwie opisowej jest dokładnie tak jak pan opisał > kolacje z klientami, wspólne, grille, imprezy. Wyliczenia są natomiast z kapelusza. Wystarczyło zapytać o poziom inwestycji choćby pana Gajewskiego i teoretyczny okres zwrotu. Dokładnie to samo tyczy się innych wymienianych hosteli.
Sprawy przepisów to również ciężki temat choćby, dlatego że znaczna cześć krakowskich hosteli dość znacznie odbiega od wyznaczonych standardów a kilka z nich w drastyczny sposób te przepisy narusza. Oczywiście kosztem klientów. Sprawa wpisu w UM to też nie jest zwykła formalność a problem dużo szerszy wiążący się z ściągalnością opłaty klimatycznej przeznaczonej na promocję miasta. Raczej brakiem ściągalności a idzie już teraz o kwoty w setkach tysięcy. Dla przykładu, wspomina pan o 300 noclegach tygodniowo razy 100 hosteli razy 1 zł i już mamy 30 tysięcy tygodniowo, które miasto mogłoby przeznaczyć na promocję a których nie potrafi wyegzekwować. I tak dalej i tak dalej. Odsyłam do posta na ten temat na krakowhostels.net a przy okazji wizyty w Krakowie zapraszam na kawę sprawdzimy razem, co jest po drugiej stronie lustra. z poważaniem Piotr Doroba
Niniejszym informujemy że w miesiącu marcu 2008 Power Hostel oficjalnie zakończył swoja działalność w dotychczasowej lokalizacji tj. przy ulicy Starowiślnej 16.
W imieniu właścicieli dziękujemy wszystkim za współpracę a gościom za czas spędzony w Power Hostel.
Jednocześnie informujemy, że obecnie właścicielem marki Power Hostel jest Free Hostel Kraków.
Wszelkie pytania dotyczące Power Hostel, a w szczególności rezerwacji prosimy kierować bezpośrednio do recepcji Free Hostel.
W uznanym za najlepszy na świecie hostelu Flamingo przy ulicy Szewskiej 4 w Krakowie krzyżują się drogi wielu turystów, czasem dość zaskakująco. Zdarza się, że właśnie tu, kilka tysięcy kilometrów od domu, spotykają się pierwszy raz w życiu sąsiedzi z Nowego Jorku czy Sydney. I nie prawdą jest, że przyjeżdżają tu sami Anglicy.
To właśnie krakowski Flamingo został okrzyknięty przez turystów z całego świata najlepszym hostelem i obdarowany statuetką Hoskara w Dublinie. Sam Kaplan z Melbourne i Andy McConnell poznali się właśnie tu, pod Wawelem, w hostelu Flamingo, choć obaj przylecieli do Polski z Australii.
Po kilku dniach spędzonych na zwiedzaniu miasta i okolic, w tym kopalni soli w Wieliczce i muzeum w Oświęcimiu, znów się rozjadą. Sam poleci do Barcelony, a Andy wybiera się do Rzymu. Sam to swobodnie zachowujący się młody chłopak. Po hostelowej kuchni chodzi na bosaka, parzy kawę w malutkim ekspresiku, który kupił w sklepie przy ul. św. Tomasza. Nie myślałem, że Kraków to takie fajne miasto - śmieje się, zapraszając na filiżankę kawy. Widziałem w australijskiej telewizji film o Polsce, był pokazany Kraków i Zakopane. Więc przyjechałem, zanocowałem przy Szewskiej.Zatrzymali się tu także Estera i Bart, którzy są w podróży z Madrytu do Moskwy. Zaplanowali tylko jeden dzień w Krakowie, a są tu już od tygodnia. Jedziemy jeszcze do Oświęcimia, potem już do stolicy Rosji - opowiadają. Bardzo nam się podoba centrum miasta, szczególnie miłe są wieczory w klubach i pubach, ale ogromne wrażenie zrobiła też na nas Nowa Huta. Wybrali hostel Flamingo, bo jest blisko Rynku, przytulnie w nim i bezpiecznie. To właśnie te cechy wymieniali podróżnicy za najważniejsze, gdy oddawali głosy na polski hostel.
Nagrodę w Dublinie odebrał Paweł Wawro, współwłaściciel Flamingo. Rywalizowało o nią 15 tys. hosteli z całego świata. Turyści wytypowali zwycięzcę za pośrednictwem serwisu Hostelworld. com. Kryteriami w ocenie najlepszej na świecie noclegowni były czystość, bezpieczeństwo i dobra zabawa. Liczyła się również lokalizacja, a tę Flamingo ma świetną.
Usiłujemy zmienić nastawienie turystów do naszego miasta - dodaje Wawro. Zachęcamy ich do zwiedzania zabytków, proponujemy wycieczki. Nie chcemy, by Kraków utożsamiano tylko z Anglikami pijącymi w pubach. Nagroda jest ważna, liczy się w świecie, internauci wymieniają się adresami i informacjami.
Chcecie wiedzieć jak Flamingo wygląda od środka? Wystrój jest oryginalny i nowoczesny. W pokoju gościnnym są idealne warunki, aby nawiązać kontakt z innymi podróżnymi lub też wygodnie odpocząć na kanapie i poczytać dobrą książkę. Tak właśnie się tu robi. Jest tu miła atmosfera - podkreśla pani Ela, która sprząta pokoje. Takie małe hostele są bardzo rodzinne i ciepłe.
Najlepszy na świecie hostel znajduje się… w Krakowie
Krakowski hostel Flamingo został uznany najlepszym hostelem na świecie podczas ceremonii wręczenia Hoskarów w Dublinie.
Turyści z całego świata wybierali zwycięzcę za pośrednictwem serwisu Hostelworld.com. Kryteriami w ocenie najlepszej na świecie noclegowni były czystość, bezpieczeństwo i dobra zabawa.
Jesteśmy bardzo szczęśliwi z uzyskanej nagrody. Hostelworld odznaczył nas już po raz drugi na swej corocznej konferencji. W ciągu dwu i pół rocznej historii hostelu nasi goście aż siedemnaście razy umieścili nas w Top 10 najlepszych hosteli na świecie, a 5 razy uzyskaliśmy miano najlepszego hostelu danego miesiąca - opowiada Wirtualnej Polsce Tomasz Michna, marketing menedżer The Flamingo Hostel.Serdecznie zapraszam wszystkich Internautów odwiedzających Kraków, aby sami przekonali się o naszej renomie i razem z nami odkrywali uroki naszego pięknego miasta - mówi Michna.
Z końcem grudnia zakończyłem kilkuletnią przygodę z hostelarstwem i przekazałem pałeczkę młodszym kolegom.
Dziękuję za wspaniałą przygodę wszystkim z którymi się zaprzyjaźniłem; pracownikom, Andrzejowi, Mateuszowi i Emilowi z Goodbyelenin, Filipowi z 7, Ewie Zodiakusa, Sławkowi i Ani z Arsu, Kondradowi z See,Maćkowi z Krakweb, Jackowi i Grześkowi z którymi tą przygodę zacząłem otwierając Cracowhostel. Jednak z przygody nie było nic gdyby nie anielska cierpliwość Kasi tolerującej moje nocne eskapady z turystami i godziny czasem dni spędzane w pracy miast w domu.
/największe podziękowania - niewymienionym piotr doroba
Guzik prawda. Motel, to hotelik dla kierowców, a hostel,
Hostel to; mieszkanie grupowe dla osób chorych psychicznie, uzależnionych od alkoholu lub narkotyków. Chorzy przebywają tam przez określony czas.
To również tymczasowe mieszkanie dla osób(głównie kobiet i dzieci)uciekających przed przemocą. U nas jest takie prawo,że bandyta dręczący swoją rodzinę zostaje w mieszkaniu a jego ofiary muszą uciekać i po to są …
Hostel… to takie coś ,co nie spełnia standardu hotelu może się nazywać holtel, hobtel, homtel, byle nie nazywało …
żeby można prawnie uzywać określenia “hotel” muszą być spełnione pewne standardy: określony procent pokojów jednoosobowych, pokojów dwuosobowych, apartament, dodatkowe usługi itp. Wszystko, co nie spełnia tego to
filozofia.. Dlugo nad tym myslales?
w hostelu są HOStesy na TELefon…
do baranów - hostel to po naszemu coś jak schroniskomłodzieżowe. taki hotel dla młodzieży o przyzwoitym standardzie, bez szaleństw. polecam film Tarantino hostel i hostel 2
sam jesteś baran, to nie były filmy Tarantino… w każdym…razie nie on był reżyserem
Bez obejrzenia tych filmów nie zrozumie się co to jest … hostel ???
jest to film Tarantino - bo to on za niego zapłacił, on go … wyprodukował, on ma do niego prawa autorskie.
Trzeba było tak od razu.Teraz już wiem że hostel to Tarantino.Tylko czemu on musiał za siebie zapłacić skoro jest pewnego rodzaju perpetum mobile, przecież sam się wyprodukował.
… jedno jest hotelem, a inne hostelem i tyle. Paaaaa
a czy hostele są tylko dla młodzieży ?
Hostel to schronisko, gdzie dominują sale wieloosobowe
hostel to nie żadne schronisko! hostele mają wyższy standard.
niekoniecznie! sypiałem w hostelach gdzie żadnych sal wieloosobowych NIE było! Nie wprowadzajcie ludzi w błąd. Ja jak tematu nie znam to sie nie wypowiadam, radze to samo innym.. pozdrawiam
w hotelu jesteś wolnym człowiekiem, a w hostelu jesteś izolowany od społeczeństwa i leczony z uzależnień,czyli jesteś na odwyku i detoksie.
nie wiem co brałeś ale powinieneś trafić do takiego Hostelu i przejść detoks PO pisowy za brednie, które wypisujesz.
ci z PO jak zwykle z ograniczoną percepcją.Znasz tylko jedno znaczenie hostelu,jako taniej noclegowni turystycznej a ja podałam inne znaczenie.
w hostelu nie ma takich usług jak restauracja ,bar , fryzjer , pralnia itd
W hostelu jest więcej hostess
hostel to taki hotel ze stołem czyli hostel
Chyba to samo, co hospicjum! Jak raz tam zawitasz, tak zostajesz na stałe.
w hotelu wynajmujesz pokój, a w hostelu łóżko.
a w burdelu?
w burdelu panienkę
pokój i dziewczynę, ale za to na godzinę, a nie dobę.
Hotel - hostel ??? Taka jak między seksem i eksem.
hostel to jest dom studencki :]
różnica jest taka sama jak między piciem w Szczawnicy a szczaniem w piwnicy
W hostelu podnajmujesz łóżko, zazwyczaj w wieloosobowej sali. Dokumenty chowasz do zamykanej szuflady lub sejfu na portierni. Plecak obok łóżka. Możesz mieć dowolną ilość lat, ale przeważają młodzi ludzie.
Ale glupoty opowiadacie: By hotel mogl sie nazywać “hotelem” musi spełniać określone standardy, musi tez zostać zgłoszony tu i owdzie co jakiś czas ma kontrole weryfikującą standardy. Hostel - to tak jak ktoś napisał …
Hostel jest dla elektoratu PIS, a hotel dla PO.
Rozumiem!.Chodzi Ci o anonimowość.Wchodzi taki np. koleś Kaczmarek w krawacie i wychodzi bez a tak naprawdę nikt nie wie czy on tam był czy go tam nie było.Nawet Krauze go u siebie w pokoju nie widział. Na monitoringu…
W hostelu nie ma stołów do bilarda i łazienek…
u nas na wsi mówimy : idę do hostelu. Na myśli mamy agencję towarzyską.
Wg Wikipedii: Hostel jest tanim miejscem tymczasowego zakwaterowania o standardzie różniącym się od hotelu głównie ilością miejsc w pokojach, łóżkami piętrowymi i współdzieleniem części wyposażenia oraz pomieszczeń
Hostel jest to miejsce noclegowe dla koni….
Hostel to nic innego jak hotel w którym zainstalowano telefon. Wcześniej (jeszcze w XIX w.) nazywał się hoztel - skrót od słów “hotel z telefonem”. Z czasem “z” przeszło w “s” (łatwiej wymawiać) i tak powstał hostel…
Taka sama jak między Kaczyńskimi. Niewielka ale być musi … przecież!
Hostelworld jak co roku przyznał nagrody dla najlepszych hosteli. Palma pierwszeństwa pozostaje dalej w Krakowie. Najlepszym hostelem na świecie został hostel Flamingo. BRAVO !!!!!
Pragniemy z okazji końca roku podziękować wszystkim naszym gościom za wspaniały czas jaki dzięki Wam spędziliśmy i masę dobrej zabawy!
Dziękujemy również obiektom które z nami współpracują za profesjonalizm i poważne podejście.
Redakcji Krakow Hostels za utrzymywanie wysokiego poziomu portalu i rzeczowych informacji.
Oby ten nowy 2008 rok był dla nas wszystkich jeszcze bardziej obfity w gości i pełny pozytywnych wrażeń!!!
Piszemy do Was by zaprosić Was i Waszych gości na Sylwestra w nasze skromne progi.
Od 21:00 w naszym wspaniałym barze rozpoczynamy świętowanie. Każdy jest mile widziany! Nie pobieramy też żadnej opłaty (chyba, że ktoś chciałby zarezerwować miejsce siedzące, wtedy bierzemy 20 PLN i gwarantujemy siedzisko).
Witamy wszystkich Kolegów i Koleżanki po fachu na forum!
Chcieliśmy się przywitać na początek:) Myślę, że ta większość z Was, która jest już w tym biznesie od jakiegoś czasu słyszała co nieco o nas.
Tak czy inaczej wypada mi na starcie zamieścić kilka słów o nas i naszym hostelu. A więc krótko: jesteśmy hostelem mieszczącym się na ulicy Pomorkiej, w takiej dość fajnej cichej okolicy. Istniejemy już od kwietnia/maja 2006. Jak do tej pory układa nam się całkiem całkiem i dobrze się przy tym bawimy:)
A jak Wam się układa w tym ‘wielkim’ mieście?
Skończyły się złote czasy dla krakowskich hosteli. Po kilku tłustych latach nadszedł czas, kiedy będą musiały zacisnąć pasa
dziś
Właściciele hosteli, którzy liczyli na szybki i łatwy zysk, przeliczyli się. W przyszłym sezonie z rynku może zniknąć spora część tanich noclegowni - Do tej pory Kraków był miastem o największej liczbie hosteli w Polsce - mówi Krzysztof Śpiewla, rzecznik Hostel Service.
Nawet jak na spore natężenie ruchu turystycznego w mieście, ich liczba jest bardzo duża. Pod tym względem Kraków może się równać nawet z Berlinem uważanym za hostelową mekkę. - Duża część krakowskich hosteli powstawała jednak bez niezbędnego przygotowania, zaplecza logistycznego i teraz się to odbija na ich kondycji finansowej. W nowym sezonie może zniknąć nawet kilkanaście procent z nich - prognozuje Śpiewla.
Jak grzyby po deszczu
Jak wylicza Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta ds. turystyki i marketingu, w ewidencji miasta znajduje się ponad 100 hosteli. Ale to zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo obiekty te nie muszą się nigdzie rejestrować ani zgłaszać swojej działalności.
- Na podstawie tego, co udało się nam zaobserwować w internecie, naliczyliśmy ok. 480 hosteli - mówi Leja. - Prawdziwe apogeum było w zeszłym roku, kiedy tanie noclegownie powstawały jak grzyby po deszczu. Nie nadążaliśmy ze śledzeniem stron internetowych - dodaje.
Marcin Porada, szef marketingu Hostel Service uważa, że do takiej sytuacji przyczyniły się w dużej mierze media, nieustannie donoszące o zwiększającym się w Krakowie ruchu turystycznym.
- Takie informacje działają na świadomość osób, które liczyły, że łatwo się wzbogacą - mówi. - Zainwestowali masę pieniędzy, a po sezonie okazało się, że koszty się nie zwróciły. Ruch turystyczny w Krakowie nadal jest duży, ale nie aż tak dynamiczny, jak przyrost łóżek - dodaje.
Mniej turystów plecakowych
Kolejny powód ochłodzenia hostelowej koniunktury, to zmiana profilu turysty. Coraz częściej przyjeżdżają do nas osoby starsze, dobrze sytuowane, biznesmeni, którzy poszukują przede wszystkim odpowiedniego komfortu wypoczynku. - Liczba miejsc noclegowych jest odpowiednia do liczby turystów odwiedzających Kraków - uważa Leja. - Ale cały czas brakuje nam hoteli z wyższej półki, dla klientów biznesowych, konferencyjnych, tych, za którymi do miasta przychodzą duże pieniądze. Widać za to regres wśród tzw. turystów plecakowych.
- Prowadzimy marketing naszych usług na Dworcu Głównym. Od 2004 do 2006 roku obserwowaliśmy ciągły przyrost turystów, podczas gdy obecnie, zanotowaliśmy spadek o 20 proc. - twierdzi Porada. Dla niego pierwszym symptomem kryzysu była sprawa King Hostelu z ul. Urzędniczej.
- Wystawili ofertę na portalu rezerwacyjnym HostelWorld.com, przed wakacjami, sprzedali trochę rezerwacji i… w ogóle nie otworzyli swojego obiektu - opowiada. - Stwierdzili, że sprzedaż jest fatalna i lepiej minimalizować straty. Sytuacja była o tyle znacząca, że rok wcześniej King Hostel działał z powodzeniem - dodaje.
- Byłem zaskoczony, bo hostele zaczęły się do nas zwracać z prośbą o pomoc merytoryczną, doradztwo, co zrobić, żeby biznes się kręcił -mówi Śpiewla.
Ile tego typu obiektów zostanie na rynku w przyszłym roku - tego jeszcze nie wiadomo. Na razie ich właściciele podsumowują koszty i przychody. Gorący sezon turystyczny jeszcze się nie skończył - potrwa co najmniej do końca września. Ale już pojawiają się ogłoszenia z ofertą sprzedaży lub dzierżawy budynków noclegowych.
- Nasze ogłoszenie nie wynika ze złej sytuacji finansowej - zarzeka się Joanna Gajda z wystawionego na sprzedaż Centrum Hostel. - Choć to prawda, że rynek hosteli już się nasycił. Nie jest tak, jak dwa-trzy lata temu, że jak przychodził sezon, hostele pękały w szwach.
Szansa dla dużych
Co mogą zrobić hostele? Śpiewla widzi pewną możliwość w łączeniu się obiektów. W Krakowie, w przeciwieństwie do innych miast europejskich, dominują małe hostele, na ok. 30-40 miejsc. Dlatego te większe nadal są w cenie i jak na razie nie mają problemów z zapełnieniem pokoi.
- Jesteśmy dużym obiektem, mamy 100 miejsc - mówi Agata Witkowicz, menadżerka Lemon Hostel. - Mogłoby być lepiej, ale nie skarżymy się. Teraz jest dobry okres, bo przyjmujemy grupy. Mamy dużo rezerwacji na wrzesień, październik. Paradoksalnie lipiec i sierpień, czyli szczyt sezonu, to dla nas gorszy czas, bo nie jesteśmy w stanie wypełnić wszystkich miejsc indywidualnymi turystami. Istniejemy od roku i myśleliśmy, że to już ostatni dzwonek, ale jeszcze w tym roku, pojawiły się nowe hostele.
- To niełatwy biznes, jest duża konkurencja - mówi Michał Dzięgiel ze Sky Hostel. - Ale nadal mamy spore obłożenie. Dużo zależy od lokalizacji. Mamy sygnały od klientów, że bliskość centrum to priorytetowa kwestia przy wyborze noclegowni. Liczy się też wyposażenie pokoi, sprawa posiłków w ofercie - wylicza.
Anglicy smieją się z nieprzyzwoitej nazwy krakowskiego hotelu
Właściciele odrestaurowanej Kamienicy Bonerowskiej na Rynku Głównym w Krakowie nazwali ją Boner Palace. Jednak angielscy turyści śmieją się z nazwy, ponieważ słowo “boner” oznacza w ich slangu sztywny penis.
Właścicielem kamienicy na rogu Rynku Głównego i ulicy św. Jana jest firma Gellwe, znana z produkcji galaretek, kisieli oraz energetyzujących napojów. Firma kupiła obiekt, aby otworzyć tam luksusowe restauracje, kawiarnie, pokoje gościnne oraz apartamenty. W najbliższym czasie w zabytkowych wnętrzach odrestaurowanej milionowymi nakładami kamienicy pod nazwą Boner Palace ma zostać otwarty cały kompleks hotelowo -gastronomiczny.
Słowo “boner” po angielsku oznacza stojący w erekcji, sztywny “na kość”, męski członek. Szkot Kenny przyznaje - Każdy, kto zna angielski od urodzenia, słysząc “boner”, czerwieni się ze wstydu lub śmieje do rozpuku.
Witamy wszystkich bardzo cieplutko
I od razu ostrzegamy przed jedną pseudo klientką, jeśli jej nazwisko już się gdzieś przewinęło to wybaczcie jeśli nie to bądźcie czujni.
Sulik Anna Natalia - kobieta wstawia bajeczkę o remoncie domu albo klubu nocnego w którym aktualnie pracuje, mówi że zostanie kilka dni a potem wszystko ureguluje, pod zastaw zostawia dowód osobisty i inne dokumenty.
Krótko i na temat je za darmo, śpi za darmo , kąpie się za darmo.
Rocznik 83 włosy do ramion blond, czarna kurtka, bluza, dżinsy, mocno zjechane buty, poza hostelem widziana często w okolicach Starowiślnej zawsze tak samo ubrana.
Pierwszy autobus hostelowy rusza z Krakowa w świat
Jest wielki, czerwony i można w nim zamieszkać. Pierwszy w świecie autobus hostelowy wyruszy z Krakowa w trasę po europejskich miastach.
Outrageousbus - tak nazywa się jeden z najciekawszych pomysłów ostatnich miesięcy w krakowskiej branży turystycznej. Czyli? - Autobus zaadaptowany na hostel z 17 miejscami leżącymi z przodu, okrągłym stołem w tylnej części, barkiem, sprzętem audio-wideo, minikuchnią, toaletą i schowkiem na bagaże - wylicza Anita Singh, menedżerka krakowskiego Stranger Hostelu z ulicy Kochanowskiego. Kraków to na mapie podróży hostelu na kółkach punkt szczególny - już za kilka dni właśnie stąd, spod siedziby “stacjonarnego” hostelu, Outrageousbus wyruszy w swą dziewiczą podróż pod krakowską banderą. W ciągu dwóch tygodni ma przejechać kilka tysięcy kilometrów: z Krakowa przez Budapeszt, Bratysławę, Wiedeń, Monachium, Paryż, Brukselę, Amsterdam, Berlin, Pragę, aby powrócić znów do Krakowa.
[...]
Podróż Outrageousbusem ma przebiegać spokojnie. Piętrowe łóżka wkomponowane w ścianki działowe - do wyboru: pojedyncze lub podwójne (dla zakochanych par). Można, leżąc, obserwować mijające pejzaże przez okrągłe okienka, można czytać książkę (w sufitach zamontowano halogenowe reflektorki), można też po prostu naciągnąć na siebie koc i spać, aby obudzić się kilkaset kilometrów dalej.
W regionalnych programach operacyjnych przewidziano środki unijne na rozwój turystyki w Polsce, w tym budowę nowych hoteli. W latach 2007-2015 do wszystkich województw trafi na ten cel łącznie 765,5 mln euro - poinformowała PAP rzecznik Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, Monika Niewinowska
“Wzrosło za to wyraźnie zainteresowanie inwestycjami w najtańszą (zarówno dla klienta, jak i inwestora) bazę noclegową, czyli hostelami” - uważa Szafrański. Jego zdaniem hostele bardziej pasują zresztą do charakteru grupowych wyjazdów kibiców, chociażby dlatego, że można w nich nocować w większych salach.
Obecnie w Polsce - zarejestrowanych jest ok. 150 hosteli - wyjaśnił Szafrański; co najmniej drugie tyle działa bez rejestracji. “Myślę, że do roku 2012 ich liczba wzrośnie przynajmniej kilkukrotnie” - powiedział.