home mail us syndication

Archive for Hostele w Polsce

za newsweekiem

Hotele klasy $

Jaka jest różnica pomiędzy hostelem a hotelem? Hostel jest lepszy o $. Gość zaoszczędzi dolara, ale też i właściciel go zarobi. Po prostu biznesowy ideał.

Grupa Australijczyków podchodziła do wigilijnego barszczu z uszkami jak pies do jeża. Ciemnoczerwony, prawie brązowy. Goście z antypodów, mimo że bywali w świecie, jeszcze nigdy takiej zupy nie widzieli. Ale gdy zjedli, bardzo im smakowała. Na deser w hostelu Flamingo w Krakowie dostali ciasto domowej roboty. W jakimś tam Marriotcie nigdy by ich to nie spotkało. W hostelu wszystko jest możliwe. 
Tak jak w warszawskim Oki-Doki. Nigdy nie wiadomo, do jakiego pokoju się trafi. Może do tego w sterylnej bieli z kutymi metalowymi łóżkami, nazwanego Domem Dziewicy? A może do Domu Morskiego Cienia? Domu Aniołów? Każdy z trzydziestu pokoi zaprojektowany jest inaczej, przez innego projektanta. Do tego nastrojowy bar z polskim piwem, bawialnia dla dzieci, pralnia, wypożyczalnia rowerów i sklepik z pamiątkami z Warszawy. Backpackersi [od angielskiego backpack - plecak] są zachwyceni. – To bombowy hostel, niezwykle oryginalny, jeszcze w takim nie nocowałem – mówi Mike Foster z Tampy na Florydzie. Jest jednym z pół miliona turystów, którzy głosowali w konkursie portalu hostelworld.com na najlepszy hostel na świecie w 2006 roku. Wśród 15 tysięcy hosteli z całego globu Oki-Doki zajął dziesiąte miejsce. Jeszcze wyżej, na czwartym miejscu, znalazł się działający tuż przy krakowskim rynku Mama’s Hostel. 
W tej chwili w Polsce działa około 120 hosteli, z czego prawie setka w Krakowie. W Warszawie jest ich kilkanaście, po kilka w Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu. Niemal wszystkie powstały w ciągu ostatnich kilku lat. Ojcem nowego polskiego biznesu jest Amerykanin Nathan Gendreau. Niegdyś był typowym backpackerem – beztroskim turystą, który jeździ po świecie, imając się dorywczych zajęć. Gdy w 2003 roku odwiedził znajomych w Krakowie, stwierdził, że w Polsce brakuje miejsca dla niezamożnych, młodych wędrowców. I został. Tuż przy Wawelu założył Nathan’s Villa, pierwszy w Polsce hostel dla backpackersów. Po miesiącu interes zaczął przynosić zyski.



Błyskawiczny wzrost liczby hosteli ma oczywisty związek z boomem turystycznym. W ubiegłym roku do Polski przyjechało 15,7 mln turystów, w tym roku szacuje się, że będzie ich już grubo ponad 16 mln. Większość przyjeżdża do dużych miast, więc Kraków czy Warszawa muszą przygotować się na przyjęcie ogromnej liczby przybyszy, w tym coraz liczniejszych backpackersów. Do zakładania hosteli biorą się zatem różni ludzie. I tacy, którzy sami wędrowali po świecie, a dziś traktują prowadzenie hostelu jako przynoszące dochód hobby, i typowi drobni przedsiębiorcy, dla których hostel jest wyłącznie maszynką do robienia pieniędzy. 
Jedni i drudzy na początek inwestują zazwyczaj ok. 100 tys. zł w remont i wyposażenie niedużego hostelu. Gospodarze hosteli twierdzą, że inwestycja zwraca się w niespełna rok – rzecz nie do pomyślenia w większości innych branż. Przez jeden krakowski hostel średniej wielkości przewija się w sezonie od 200 do 300 osób tygodniowo. Typowa cena noclegu wynosi tu 40-50 zł od osoby. Niespełna połowa tej kwoty pokrywa koszty, reszta jest dla właściciela. A skoro nie jest drogo, często wszystkie pokoje są zajęte. Tym bardziej że hostele lokują się najczęściej w kamienicach na starym mieście – to zaś atut nie do przecenienia. 
Turyści trafiają do hosteli głównie dzięki reklamie internetowej, bo sieć jest podstawowym źródłem informacji dla backpackersów z różnych stron świata. Rekomendacja wystawiona hostelowi na którejś ze stron dla backpackersów przez jednego z nich jest skuteczniejsza niż wszelkie reklamy. A na dodatek nic nie kosztuje. Właściciele hosteli wymyślają też przeróżne, czasem dziwaczne nazwy, by przyciągnąć wędrowców: Akuku, Bling-Bling, Frolic Goats, Elephant On The Moon, Good-Bye Lenin. Gdy Łucja Mikołajczuk załatwia sprawy na mieście i wymienia nazwę Oki-Doki, urzędnicy uśmiechają się szeroko. Wywołać uśmiech – o to właśnie w tym biznesie chodzi. Hostel ma się kojarzyć z czymś optymistycznym. Bo i backpackersi to urodzeni optymiści. Nic im nigdy nie dolega, wszystko smakuje, godzinami opowiadają dowcipy i lubią długie rozmowy z właśnie poznanymi turystami. – Można się nasłuchać tylu opowieści, że telewizja jest niepotrzebna. Czasem jest naprawdę bardzo wesoło – rozmarza się Jan Gajewski, szef hostelu Rynek 7 w Krakowie. 

Tomasz Rożek Newsweek Polska
Hura optymizm udzielił sie piszącemu
22.05.2007 11:48
Optymistą nie można wierzyć, wysmarowani uryną będą twierdzić, że noszą na sobie zapach fijołków. Tak jest z krakowskimi hostelami. Jeśli pan pisze, że właściciel R7 Gajewski rozmarzył się to dokładnie oznacza to, że się rozmarzył. W warstwie opisowej jest dokładnie tak jak pan opisał > kolacje z klientami, wspólne, grille, imprezy. Wyliczenia są natomiast z kapelusza. Wystarczyło zapytać o poziom inwestycji choćby pana Gajewskiego i teoretyczny okres zwrotu. Dokładnie to samo tyczy się innych wymienianych hosteli. 
Sprawy przepisów to również ciężki temat choćby, dlatego że znaczna cześć krakowskich hosteli dość znacznie odbiega od wyznaczonych standardów a kilka z nich w drastyczny sposób te przepisy narusza. Oczywiście kosztem klientów. Sprawa wpisu w UM to też nie jest zwykła formalność a problem dużo szerszy wiążący się z ściągalnością opłaty klimatycznej przeznaczonej na promocję miasta. Raczej brakiem ściągalności a idzie już teraz o kwoty w setkach tysięcy. Dla przykładu, wspomina pan o 300 noclegach tygodniowo razy 100 hosteli razy 1 zł i już mamy 30 tysięcy tygodniowo, które miasto mogłoby przeznaczyć na promocję a których nie potrafi wyegzekwować. I tak dalej i tak dalej. Odsyłam do posta na ten temat na krakowhostels.net a przy okazji wizyty w Krakowie zapraszam na kawę sprawdzimy razem, co jest po drugiej stronie lustra. z poważaniem Piotr Doroba 

Hostel Helvetia

Taki filmik z drugich urodzin hostelu Helvetia w Wawie.Odrazu zrobiło się cieplej.Pozdrawiam

Objazdowe urodziny hostelu Helvetia w Warszawie.

W nietypowy sposób hostel Helvetia obchodził drugie urodziny. Podjechał miejski autobus, do środka wpakowali się właściciele, goście ze świata i szefowa biura promocji Warszawy. W drogę – do city i na Pragę.

- W Krakowie już byłem, ale tam jest za dużo turystów. Warszawa jest fajna i tu nie ma takiego tłoku. Zwiedziłem Łazienki i Stare Miasto. Pragi bym nie zobaczył, gdyby nie ta wycieczka – mówił Peter Seeto. Polska znalazła się na jego trasie między m.in. Chorwacją, Węgrami, Czechami i Litwą.

W sobotę w solarisie było parno, ale wesoło. Z głośników Niemen śpiewał „Sen o Warszawie”, Muniek – gorzkie wersy o mieście, które spaliną oddycha, ale ma zielony Żoliborz. – Oto warszawski Manhattan – poinformowała Małgorzata Piłacińska, właścicielka rodzinnego hostelu Helvetia, kiedy autobus jechał Świętokrzyską i przez rondo ONZ. Porównanie wywołało śmiech. – Drapaczy niewiele i takie malutkie – chichotali.

Więcej w Gazecie Wyborczej.

Krakowskie Hostele - Krakow Hostels . net
Pozycjonowanie stron KrakowHostels.net: Pozycjoneros.pl: pozycjonowanie kraków