Wybryki angielskich turystów już zostały zauważone jako zjawisko które odstrasza innych gości od Krakowa.
Gazeta Wyborcza pisze co myślą (?!) angielscy robotnicy przylatując do Krakowa na tanią popijawę:
Kawaler angielski >>
Zjawiamy się nagle jak rechoczące komando, śpiewamy, wlewamy w brzuchy od cholery polskiego piwska, żremy co popadnie, bzykamy tanie laski i spadamy.
Wypowiadają się:
Joe, 33 lata, mechanik samochodowy z przedmieść Liverpoolu
i Mark Bradshaw, redaktor naczelny portalu Cracow-life.com
Trudno się dziwić, jeżeli w internecie Kraków jest promowany jako miasto na tanią popijawę:

